Tryby radzenia sobie w terapii schematów: ten sam ból, trzy różne reakcje
Tryby radzenia sobie w terapii schematów pokazują, że ten sam ból może prowadzić do zupełnie różnych zachowań. Jedna osoba w obawie przed odrzuceniem podporządkowuje się, przeprasza i rezygnuje z własnych potrzeb. Druga wycofuje się, przestaje odpowiadać i przekonuje samą siebie, że nikogo nie potrzebuje. Trzecia zaczyna kontrolować, oskarżać albo atakować, aby nie znaleźć się w pozycji osoby słabej i zależnej.
Na zewnątrz widzimy trzy różne osoby. Jedna wydaje się nadmiernie ugodowa, druga chłodna i niedostępna, a trzecia dominująca lub konfliktowa. Pod spodem może jednak znajdować się dokładnie ten sam lęk: „Jeżeli pokażę, że mi zależy, ktoś mnie zrani”, „Jeśli stracę tę relację, nie poradzę sobie” albo „Gdy inni zobaczą moją słabość, odrzucą mnie”.
Terapia schematów pomaga zrozumieć nie tylko to, co człowiek robi, ale również po co to robi. Podporządkowanie, ucieczka i walka nie pojawiają się przypadkowo. Są próbami ochrony przed bólem schematu. Problem polega na tym, że strategia przynosząca szybką ulgę często prowadzi do długoterminowych konsekwencji, które jeszcze bardziej utrwalają pierwotne przekonanie.
Ten sam ból nie zawsze wygląda tak samo
Wyobraź sobie trzy osoby, które otrzymują podobną informację od partnera: „Potrzebuję dzisiaj pobyć sam. Porozmawiamy jutro”. U każdej uruchamia się lęk przed odrzuceniem, ale każda próbuje poradzić sobie z nim w inny sposób.
Pierwsza osoba natychmiast zaczyna się zastanawiać, co zrobiła źle. Przeprasza, obiecuje poprawę i proponuje, że dostosuje się do wszystkiego, czego partner potrzebuje. Nie sprawdza nawet, czy rzeczywiście wydarzyło się coś złego. Ważniejsze jest szybkie odzyskanie poczucia bezpieczeństwa.
Druga osoba odpowiada chłodno: „Rób, co chcesz”. Odkłada telefon, odcina się od emocji i postanawia, że nie będzie już niczego oczekiwać. Może zająć się pracą, oglądaniem seriali, grami albo inną aktywnością, dzięki której nie będzie musiała czuć lęku i samotności.
Trzecia osoba zaczyna oskarżać partnera o egoizm, nielojalność albo manipulację. Domaga się natychmiastowego wyjaśnienia, sprawdza jego aktywność w internecie lub grozi zakończeniem relacji. Próbuje odzyskać kontrolę, zanim druga osoba zdąży ją odrzucić.
Wszystkie trzy reakcje mogą wyrastać z podobnego doświadczenia. Różni je nie rodzaj bólu, lecz obrany kierunek ochrony. Pierwsza osoba poddaje się schematowi, druga próbuje od niego uciec, a trzecia walczy z nim przez nadmierną kompensację.
Schemat, styl radzenia sobie i tryb – czym się różnią?
Schemat jest względnie trwałym wzorcem dotyczącym siebie, innych ludzi i relacji. Może zawierać przekonanie, że ważne osoby są niestabilne, własne potrzeby nie mają znaczenia, a popełnienie błędu prowadzi do utraty szacunku. Schemat nie musi być stale aktywny. Może pozostawać w tle, dopóki jakaś sytuacja nie przypomni wcześniejszego zagrożenia.
Jeżeli chcesz uporządkować podstawowe pojęcia, potrzeby emocjonalne oraz sposób powstawania schematów, zacznij od przewodnika wyjaśniającego, na czym polega terapia schematów.
Po uruchomieniu schematu pojawiają się emocje. Człowiek może poczuć się przestraszony, samotny, zawstydzony, bezradny albo wściekły. To doświadczenie często wiąże się z jednym z trybów dziecięcych w terapii schematów. Część dziecięca pokazuje przede wszystkim, co człowiek czuje i czego potrzebuje.
Styl radzenia sobie określa natomiast ogólny kierunek ochrony. Człowiek może traktować schemat jak prawdę i podporządkować się mu. Może próbować uniknąć sytuacji oraz emocji, które go uruchamiają. Może również zachowywać się tak, jakby za wszelką cenę musiał udowodnić przeciwieństwo schematu.
Konkretna reakcja radzenia sobie jest tym, co człowiek rzeczywiście robi. Może zgodzić się na dodatkowy obowiązek, odwołać spotkanie, godzinami przeglądać internet, kontrolować partnera albo zaatakować rozmówcę. Tryb radzenia sobie jest natomiast całym aktualnym stanem, w którym określona strategia przejmuje ster.
W tym artykule koncentruję się na trzech kierunkach ochrony: poddaniu się, ucieczce i walce. Szczegółowe opisy konkretnych strategii – takich jak Uległy Poddający się, Odłączony Obrońca, Odłączony Samouspokajacz czy Nadmierny Kontroler – znajdziesz w osobnym artykule o trybach obronnych w terapii schematów.
Dlaczego człowiek w ogóle potrzebuje takich strategii?
Dziecko nie dysponuje możliwościami dorosłego człowieka. Nie może swobodnie zmienić środowiska, wyprowadzić się, utrzymywać samodzielnie ani prowadzić z opiekunem negocjacji jak równy z równym. Jeżeli jego bezpieczeństwo i możliwość zaspokojenia podstawowych potrzeb zależą od dorosłych, musi dostosować się do warunków, w których żyje.
Jeżeli okazywanie sprzeciwu prowadzi do krzyku, odrzucenia albo cichych dni, poddanie się może chronić więź. Jeżeli mówienie o emocjach kończy się wyśmianiem, ucieczka w odcięcie pozwala nie przeżywać kolejnego upokorzenia. Jeżeli otoczenie jest nieprzewidywalne, kontrolowanie każdego szczegółu może dawać choć częściowe poczucie bezpieczeństwa. Jeśli dziecko wielokrotnie doświadczało bezradności, atak może stać się sposobem na uniknięcie pozycji osoby słabej.
Strategia utrwala się nie dlatego, że jest najlepsza, ale dlatego, że przynosi ulgę. Dziecko podporządkowuje się i konflikt ustaje. Przestaje mówić o swoich uczuciach i nie zostaje skrytykowane. Zaczyna pilnować wszystkiego i rzadziej spotyka je zaskoczenie. Atakuje, a druga osoba na chwilę się wycofuje.
Mózg zapamiętuje związek między zachowaniem a zmniejszeniem zagrożenia. Powstaje reguła: „Kiedy robię to, jestem bezpieczniejszy”. Reguła może nadal działać w dorosłym życiu, nawet jeśli warunki się zmieniły. Partner nie jest rodzicem, przełożony nie jest nauczycielem, a różnica zdań nie musi oznaczać utraty relacji. Układ nerwowy reaguje jednak szybciej niż spokojna analiza.
Strategie ochronne mogą kształtować się również w późniejszych relacjach, w wyniku przemocy, zdrady, przewlekłego stresu czy powtarzających się doświadczeń odrzucenia. Dzieciństwo jest ważne, ale nie stanowi jedynego możliwego źródła każdego wzorca.
Film: trzy sposoby ochrony przed tym samym bólem
W poniższym filmie wyjaśniam, jak strategie powstałe w dzieciństwie mogą przejmować ster w dorosłym życiu. Pokazuję również, dlaczego ucieczka, walka i poddanie się nie są przypadkowymi wadami charakteru, lecz próbami niedopuszczenia do emocjonalnego bólu.
Podczas oglądania warto zastanowić się nie tylko nad tym, którą strategię stosujesz najczęściej. Jeszcze ważniejsze jest pytanie: czego próbujesz wtedy nie poczuć? Właśnie ono pozwala dotrzeć od widocznego zachowania do schematu i ukrytej pod nim potrzeby.
Trzy sposoby radzenia sobie ze schematem
W klasycznym modelu terapii schematów wyróżnia się trzy podstawowe style radzenia sobie: poddanie się schematowi, unikanie oraz nadmierną kompensację. Można je obrazowo porównać do poddania się, ucieczki i walki. Nie jest to jednak ścisłe utożsamienie z biologicznymi reakcjami stresowymi. Jest to sposób pokazania trzech kierunków, w których może pójść zachowanie człowieka.
Poddanie się oznacza: „Schemat ma rację i muszę się do niego dostosować”. Ucieczka mówi: „Nie mogę dopuścić, aby ten ból się pojawił”. Walka lub nadkompensacja zakłada: „Nigdy więcej nie znajdę się po słabszej stronie”.
Nie są to trzy typy osobowości. Człowiek może stosować wszystkie strategie, zależnie od rodzaju sytuacji i relacji. Może podporządkowywać się przełożonemu, emocjonalnie uciekać od partnera i nadmiernie kontrolować własne dziecko. Może również bardzo szybko przechodzić od jednej strategii do drugiej.
Poddanie się – kiedy zaczynasz żyć tak, jakby schemat był prawdą
W poddaniu się człowiek nie tylko obawia się, że jego schemat może być prawdziwy. Zaczyna zachowywać się tak, jakby nie istniała żadna inna możliwość. Osoba przekonana, że jej potrzeby są mniej ważne, automatycznie umieszcza je na końcu. Człowiek ze schematem wadliwości przyjmuje krytykę bez sprawdzania, czy jest uzasadniona. Ktoś spodziewający się odrzucenia może pozostawać w niestabilnych relacjach i stale zabiegać o uwagę niedostępnego partnera.
Poddanie nie zawsze wygląda jak otwarta bezradność. Może przyjmować postać odpowiedzialności, uprzejmości, cierpliwości albo troski o innych. Zachowanie samo w sobie nie przesądza jeszcze o problemie. Znaczenie ma to, czy człowiek rzeczywiście wybiera pomoc, czy czuje, że nie wolno mu odmówić.
Załóżmy, że współpracownik prosi o przejęcie kolejnego zadania. Człowiek jest zmęczony i ma własne obowiązki, ale natychmiast pojawia się myśl: „Jeżeli odmówię, pomyśli, że jestem egoistą”. Zgadza się, choć nie ma na to zasobów. Przez chwilę odczuwa ulgę, ponieważ uniknął możliwego niezadowolenia. Później pojawiają się przeciążenie, żal i złość.
Podobny mechanizm może występować w związku. Partner zachowuje się w sposób raniący, ale osoba poddająca się schematowi skupia się przede wszystkim na tym, jak odzyskać jego zadowolenie. Przeprasza za własną reakcję, łagodzi konflikt i rezygnuje z granicy. Każde takie ustępstwo pomaga przetrwać konkretną chwilę, ale jednocześnie uczy obie osoby, że spokój w relacji zależy od rezygnowania z potrzeb jednej strony.
Tak może działać unikanie konfliktu. Różnica zdań zostaje odczytana jako zapowiedź odrzucenia, awantury albo utraty więzi. Człowiek odpuszcza nie dlatego, że sprawa jest nieważna, ale dlatego, że napięcie wydaje się niebezpieczne.
Poddanie się może również prowadzić do nadmiernego tłumaczenia własnych decyzji. Zamiast powiedzieć „Nie mogę tego zrobić”, człowiek przedstawia szczegółowe uzasadnienie i próbuje przekonać rozmówcę, że jego odmowa jest wystarczająco uzasadniona. W rzeczywistości nie komunikuje granicy, lecz zabiega o pozwolenie na jej postawienie.
Co podtrzymuje poddanie się?
Poddanie przynosi natychmiastową nagrodę: zmniejsza napięcie i pozwala zachować pozorny spokój. Człowiek nie musi znosić cudzego rozczarowania, konfliktu ani niepewności. Długoterminowo nie otrzymuje jednak szansy, aby przekonać się, że może mieć własne zdanie i nadal pozostać w relacji.
Inni ludzie mogą nie wiedzieć, że jego zgoda jest wymuszona lękiem. Przyzwyczajają się, że można prosić go o więcej, a on rzadko odmawia. W rezultacie człowiek czuje się coraz mniej zauważany. To zaczyna potwierdzać schemat: „Moje potrzeby naprawdę nie mają znaczenia”.
Ucieczka – kiedy najważniejsze staje się nie czuć
W unikaniu człowiek nie traktuje schematu wprost jak prawdy, ale próbuje zrobić wszystko, aby nie został uruchomiony. Może unikać konkretnych sytuacji, rozmów i relacji. Może również pozostawać w trudnej sytuacji fizycznie, a jednocześnie odcinać się od własnych emocji.
Osoba obawiająca się odrzucenia może nie angażować się w bliskie relacje. Ktoś przekonany o własnej wadliwości unika sytuacji, w których mógłby zostać oceniony. Człowiek bojący się porażki odkłada rozpoczęcie zadania, dzięki czemu nie musi sprawdzać swoich możliwości. Każde uniknięcie zmniejsza napięcie, ale uniemożliwia zdobycie nowego doświadczenia.
Ucieczka nie zawsze polega na fizycznym odejściu. Można siedzieć obok partnera i jednocześnie być całkowicie niedostępnym emocjonalnie. Człowiek odpowiada zdawkowo, intelektualizuje problem albo mówi, że niczego nie czuje. Z zewnątrz wygląda na spokojnego, choć jego spokój może wynikać z odcięcia od lęku, smutku i potrzeby bliskości.
Inną formą ucieczki jest zajmowanie uwagi aktywnością przynoszącą szybką ulgę. Człowiek sięga po telefon, pracę, jedzenie, gry, seriale, zakupy, pornografię, alkohol albo intensywny wysiłek. Żadna z tych czynności nie jest automatycznie objawem trybu. Znaczenie ma jej funkcja. Czy jest świadomym odpoczynkiem, czy sposobem na to, aby za wszelką cenę nie pozostać samemu z emocją?
Ucieczką może być również obracanie wszystkiego w dowcip. Żart pomaga obniżyć napięcie, ale może także uniemożliwiać poważny kontakt. Człowiek reaguje autoironią na troskę, wyśmiewa własny ból albo używa sarkazmu, kiedy druga osoba próbuje zbliżyć się do ważnego tematu. Taki mechanizm opisuję dokładniej w artykule wyjaśniającym, kiedy humor staje się emocjonalnym murem.
W relacjach ucieczka może przybierać postać milczenia. Nie każda przerwa w rozmowie jest czymś niezdrowym. Czasami człowiek rzeczywiście potrzebuje czasu, aby zmniejszyć pobudzenie i zebrać myśli. Problem zaczyna się wtedy, gdy wycofanie zastępuje komunikację, nie ma określonego końca albo służy temu, aby druga osoba cierpiała i zabiegała o kontakt. Więcej o tej różnicy przeczytasz w artykule o cichych dniach w relacji.
Co podtrzymuje ucieczkę?
Każde uniknięcie przynosi ulgę. Odwołujesz spotkanie i napięcie spada. Nie otwierasz wiadomości i przez chwilę nie musisz mierzyć się z oceną. Odcinasz się od partnera i przestajesz czuć zależność. Mózg otrzymuje komunikat: „Uniknięcie uratowało mnie przed zagrożeniem”.
Jednocześnie nie możesz sprawdzić, co naprawdę by się wydarzyło. Nie dowiadujesz się, czy rozmówca zaakceptowałby granicę, czy poradziłbyś sobie z krytyką i czy relacja przetrwałaby trudną rozmowę. Nie zdobywasz również doświadczenia, że emocja może narastać, a następnie opaść bez konieczności natychmiastowej ucieczki.
Długoterminowo życie staje się coraz węższe. Unikanie chroni przed odrzuceniem, ale prowadzi do samotności. Chroni przed porażką, ale blokuje rozwój. Chroni przed konfliktem, ale pozostawia problemy nierozwiązane. Powstały koszt zostaje następnie odczytany jako dowód, że schemat od początku miał rację.
Walka i nadkompensacja – kiedy musisz udowodnić przeciwieństwo schematu
W nadmiernej kompensacji człowiek próbuje zachowywać się tak, jakby przeciwieństwo schematu musiało zostać udowodnione za wszelką cenę. Jeśli w głębi czuje się słaby, pokazuje siłę. Jeśli obawia się bycia nieważnym, domaga się szczególnej uwagi. Jeżeli spodziewa się upokorzenia, atakuje, zanim druga osoba zdąży go ocenić. Jeśli nie toleruje bezradności, przejmuje kontrolę nad sobą, innymi ludźmi i otoczeniem.
Nadkompensacja może z zewnątrz przypominać pewność siebie, asertywność, ambicję albo odpowiedzialność. Różnica ujawnia się w sztywności i funkcji zachowania. Zdrowa pewność siebie pozwala przyjąć informację zwrotną bez rozpadu poczucia własnej wartości. Nadkompensacja wymaga wygranej, ponieważ przegrana uruchomiłaby wstyd, lęk albo poczucie małości.
Wyobraź sobie osobę, która otrzymuje krytyczną uwagę w pracy. Zamiast sprawdzić, czy część informacji może być użyteczna, natychmiast wytyka błędy przełożonemu, podważa jego kompetencje albo przedstawia listę własnych osiągnięć. Reakcja daje chwilowe poczucie przewagi. Jednocześnie utrudnia uczenie się, zwiększa napięcie i może prowadzić do kolejnych konfliktów.
W związku walka może przyjmować postać kontroli. Człowiek domaga się natychmiastowych odpowiedzi, sprawdza lojalność partnera, próbuje wpływać na jego kontakty albo interpretuje potrzebę przestrzeni jako akt wrogości. Na powierzchni wygląda to jak dominacja. Pod spodem może znajdować się strach przed utratą więzi.
Inną formą walki jest perfekcjonistyczna kontrola. Człowiek próbuje przewidzieć każdy problem, nie dopuszczać błędów i pilnować wszystkich szczegółów. Dzięki temu przez chwilę czuje się bezpieczniej. Cena obejmuje przeciążenie, trudność w delegowaniu, drażliwość i przekonanie, że odpoczynek jest możliwy dopiero wtedy, gdy wszystko zostanie idealnie uporządkowane. Mechanizm ten rozwijam w artykule pokazującym, dlaczego perfekcjonizm może być ochroną przed porażką.
Co podtrzymuje walkę?
Walka pozwala szybko zamienić bezradność w działanie. Człowiek nie musi pozostać w kontakcie z lękiem, ponieważ może kontrolować, poprawiać, rywalizować albo atakować. Gdy druga osoba ustępuje, pojawia się poczucie skuteczności: „Musiałem być silny, inaczej zostałbym zniszczony”.
Długoterminowo otoczenie zaczyna reagować na presję. Partner wycofuje się, współpracownicy ukrywają błędy, a bliscy unikają szczerych rozmów. Człowiek widzi ich dystans i uznaje go za potwierdzenie, że ludziom nie można ufać. Nie dostrzega, że część dystansu może być reakcją na jego sposób ochrony.
Zrozumienie źródeł nadkompensacji nie oznacza usprawiedliwiania kontroli, manipulacji ani przemocy. Dawne doświadczenie pomaga wyjaśnić mechanizm, ale dorosły człowiek pozostaje odpowiedzialny za aktualne zachowanie oraz jego wpływ na innych.
Jeden schemat, trzy możliwe drogi
Najlepiej zobaczyć różnicę na przykładzie jednego schematu. Załóżmy, że człowiek nosi przekonanie: „Jeżeli pokażę prawdziwego siebie, zostanę odrzucony”. W relacji pojawia się krytyczna uwaga partnera.
W poddaniu się człowiek przyjmuje krytykę jako potwierdzenie własnej wadliwości. Przeprasza, wycofuje swoje zdanie i próbuje szybko się zmienić. Nie zastanawia się, czy uwaga była sprawiedliwa ani czy sposób jej przekazania nie naruszał granic.
W ucieczce człowiek emocjonalnie się zamyka. Przestaje rozmawiać, wychodzi, zanurza się w telefonie albo postanawia, że od tej pory nie będzie już niczego ważnego ujawniać. W ten sposób ogranicza ryzyko kolejnego zranienia.
W walce zaczyna krytykować partnera, odwraca odpowiedzialność albo próbuje udowodnić, że to druga osoba jest problemem. Dzięki temu nie musi przez dłuższą chwilę pozostawać w kontakcie z własnym wstydem.
Każda strategia odpowiada na ten sam ból, ale żadna nie pozwala spokojnie sprawdzić sytuacji. Człowiek nie pyta: „Co dokładnie partner miał na myśli?”, „Czy część tej informacji jest prawdziwa?”, „Czy sposób rozmowy był w porządku?” ani „Jak mogę odpowiedzieć, nie rezygnując z siebie i nie atakując?”.
Możesz szybko przechodzić od jednej strategii do drugiej
Style radzenia sobie nie muszą występować osobno. Człowiek może najpierw się podporządkować, później odciąć, a na końcu wybuchnąć. Z zewnątrz wygląda to jak nagła i niezrozumiała zmiana zachowania. W rzeczywistości każda kolejna strategia próbuje poradzić sobie z kosztami poprzedniej.
Osoba przez długi czas zgadza się na dodatkowe obowiązki. Nie komunikuje zmęczenia i liczy, że inni sami zauważą jej wysiłek. Ponieważ tak się nie dzieje, narasta złość. Człowiek zaczyna wycofywać się z kontaktu, odpowiadać zdawkowo i odkładać zadania. Gdy ktoś w końcu pyta, co się dzieje, reaguje gwałtownym atakiem: „Wszyscy tylko mnie wykorzystujecie”.
Możliwy jest również odwrotny kierunek. Człowiek najpierw atakuje, później widzi reakcję drugiej osoby i zaczyna obawiać się odrzucenia. Natychmiast przeprasza, bierze całą winę na siebie i obiecuje, że już nigdy nie wyrazi złości. Po konflikcie odcina się od emocji, ponieważ wstyd i lęk stają się zbyt silne.
Rozpoznanie tych przejść pozwala przestać patrzeć na pojedynczy wybuch, wycofanie albo zgodę w oderwaniu od całego procesu.
Jak style radzenia sobie podtrzymują schemat?
Każda strategia przynosi krótkoterminową ulgę, ale ogranicza możliwość zdobycia nowego doświadczenia. Poddanie nie pozwala sprawdzić, czy można postawić granicę i nadal pozostać w relacji. Ucieczka uniemożliwia przekonanie się, że emocję można wytrzymać, a rozmowa nie musi skończyć się katastrofą. Walka utrudnia doświadczenie, że można ochronić siebie bez zdobywania przewagi.
Wyzwalacz → aktywacja schematu → ból emocjonalny → poddanie się, ucieczka albo walka → chwilowa ulga → koszt długoterminowy → pozorne potwierdzenie schematu.
Osoba przekonana, że jej potrzeby nie mają znaczenia, nigdy ich nie wyraża. Inni nie mają możliwości na nie odpowiedzieć, więc człowiek nadal czuje się pomijany. Osoba spodziewająca się odrzucenia nie dopuszcza nikogo blisko, a powstałą samotność traktuje jako dowód, że nie można zbudować bezpiecznej więzi. Człowiek obawiający się dominacji kontroluje partnera, partner zaczyna się bronić, a konflikt zostaje uznany za potwierdzenie, że relacje zawsze są walką o władzę.
Tryb radzenia sobie częściowo pomaga więc wytworzyć warunki przypominające to, czego człowiek od początku się obawiał. Nie dzieje się tak dlatego, że „sam jest winny swoim problemom”. Chodzi o rozpoznanie wpływu, który dotychczas pozostawał automatyczny.
Strategia ochronna czy odpowiedź na realne zagrożenie?
Nie każda ucieczka jest unikaniem schematu. Czasami człowiek wycofuje się, ponieważ druga osoba rzeczywiście jest agresywna, nie szanuje granic lub wykorzystuje ujawnione informacje. Nie każde poddanie wynika z utrwalonego wzorca. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia chwilowe podporządkowanie może zwiększać bezpieczeństwo. Nie każda walka jest nadkompensacją. Złość i stanowcza obrona mogą być adekwatną reakcją na krzywdę.
Dlatego przed uznaniem zachowania za tryb radzenia sobie trzeba sprawdzić aktualne fakty. Czy istnieje rzeczywiste zagrożenie? Czy druga osoba ma historię przemocy, zastraszania lub manipulacji? Czy można bezpiecznie wyrazić odmowę? Czy konflikt wynika z różnicy zdań, czy z powtarzającego się przekraczania granic?
Terapia schematów nie powinna przekonywać osoby krzywdzonej, że jej problemem jest nadmierna obrona albo brak zaufania. Jeżeli środowisko nadal jest niebezpieczne, priorytetem pozostaje ochrona. Praca nad większą otwartością ma sens dopiero tam, gdzie istnieją wystarczające warunki bezpieczeństwa.
Jak pracuje się z trzema stylami radzenia sobie?
Pierwszym etapem jest rozpoznanie całej sekwencji, a nie tylko końcowego zachowania. Terapeuta wraz z pacjentem przyglądają się temu, co wydarzyło się przed reakcją, jaka emocja pojawiła się jako pierwsza, jakie znaczenie otrzymała sytuacja i jaki kierunek ochrony został uruchomiony.
Następnie bada się funkcję strategii. Ważne jest uczciwe uznanie, że zachowanie rzeczywiście pomaga. Poddanie pozwala uniknąć cudzego niezadowolenia. Ucieczka obniża pobudzenie i odcina od bólu. Walka zmniejsza poczucie bezradności. Gdyby strategia nie przynosiła żadnej korzyści, prawdopodobnie nie zostałaby tak silnie utrwalona.
Dopiero później analizuje się jej koszty. Człowiek sprawdza, jak dana reakcja wpływa na relacje, pracę, samopoczucie i obraz siebie. Może zauważyć, że podporządkowanie chroni przed jednym konfliktem, ale prowadzi do wielu miesięcy przeciążenia. Odcięcie przerywa ból, ale odbiera również bliskość i radość. Kontrola zmniejsza niepewność, lecz sprawia, że inni przestają mówić prawdę.
W terapii można wykorzystywać pracę z krzesłami. Jedno miejsce reprezentuje część przeżywającą ból, drugie strategię ochronną, a kolejne Zdrowego Dorosłego. Tryb radzenia sobie może wtedy „wyjaśnić”, czego się obawia i przed czym próbuje chronić. Nie jest ośmieszany ani brutalnie usuwany. Jednocześnie konfrontuje się go z tym, że jego metody przestały odpowiadać aktualnym warunkom.
Pomocna może być również reskrypcja wyobrażeniowa, pozwalająca wrócić do doświadczeń, w których ochrona stała się potrzebna, oraz wprowadzić brakującą reakcję: zatrzymanie krzywdzącej osoby, uznanie emocji, udzielenie wsparcia albo postawienie granicy. Nie zmienia to przeszłych faktów, ale może zmieniać emocjonalne znaczenie doświadczenia.
Praca kończy się zmianą zachowania. Osoba poddająca się ćwiczy wyrażanie preferencji i znoszenie tego, że ktoś może być niezadowolony. Osoba uciekająca pozostaje nieco dłużej w kontakcie z emocją, wraca do odkładanej rozmowy albo komunikuje przerwę zamiast znikać. Osoba walcząca sprawdza, czy może chronić granicę bez ataku, delegować zadanie bez kontrolowania każdego szczegółu i przyjąć informację zwrotną bez natychmiastowego odzyskiwania przewagi.
Zdrowy Dorosły nie poddaje się, nie ucieka i nie musi wygrywać
Zdrowy Dorosły nie oznacza człowieka, który nigdy się nie boi, nie złości i zawsze reaguje idealnie. Jest częścią zdolną rozpoznać ból, sprawdzić aktualne fakty, zadbać o potrzebę i wybrać zachowanie uwzględniające długoterminowe konsekwencje.
Wobec poddania może powiedzieć: „Rozumiem, że boisz się niezadowolenia tej osoby. Jej rozczarowanie nie oznacza jednak, że zrobiłeś coś złego”. Wobec ucieczki: „Widzę, że potrzebujesz ochrony przed przeciążeniem. Możemy zrobić przerwę, ale wrócimy do rozmowy”. Wobec walki: „Masz prawo się nie zgadzać i bronić granicy. Nie musisz jednak poniżać drugiej osoby, aby zachować własną wartość”.
Zdrowy Dorosły nie odbiera człowiekowi wszystkich mechanizmów ochronnych. Pomaga korzystać z nich elastycznie. Czasami rozsądne jest ustąpienie, wycofanie się albo zdecydowane przejęcie kontroli. Różnica polega na tym, że zachowanie odpowiada na aktualną sytuację, a nie jest automatyczną próbą uniknięcia dawnego bólu.
Jak rozpoznać własny kierunek ochrony?
Najlepiej wybrać jedną niedawną sytuację, w której reakcja była szczególnie intensywna, i odtworzyć ją krok po kroku:
- Opisz wyzwalacz: co dokładnie się wydarzyło, zanim zmieniły się emocje?
- Nazwij ból: czy pojawił się lęk, wstyd, samotność, złość, bezradność albo poczucie nieważności?
- Sprawdź znaczenie: co ta sytuacja zaczęła mówić o tobie, innych ludziach lub przyszłości?
- Rozpoznaj kierunek: czy podporządkowałeś się, uciekłeś od doświadczenia, czy próbowałeś odzyskać przewagę?
- Zauważ ulgę: co stało się łatwiejsze bezpośrednio po reakcji?
- Sprawdź koszt: jak zachowanie wpłynęło na ciebie, relację i problem po kilku godzinach lub dniach?
- Poszukaj alternatywy: jak mogłaby zareagować część, która uznaje emocję, ale uwzględnia również aktualne fakty i długoterminowy cel?
Pomocne bywa również pytanie: „Co musiałbym poczuć, gdybym nie zastosował tej strategii?”. Osoba poddająca się może odpowiedzieć, że musiałaby wytrzymać cudze niezadowolenie. Osoba uciekająca zobaczyłaby własną samotność lub wstyd. Osoba walcząca musiałaby dopuścić poczucie niepewności i braku pełnej kontroli.
Nie chodzi o natychmiastowe pozbawianie się ochrony. Chodzi o zrozumienie, dlaczego jest tak silna i czego potrzebujesz, aby możliwe stało się inne zachowanie.
Nie jesteś swoim stylem radzenia sobie
Człowiek nie jest „typem uległym”, „unikającym” ani „walczącym”. Może natomiast wielokrotnie przechodzić w określony sposób ochrony, szczególnie wtedy, gdy pojawia się znajomy rodzaj bólu. Nazwanie mechanizmu ma zwiększać możliwość wyboru, a nie tworzyć kolejną etykietę.
Poddanie się mówi: „Jeśli zrezygnuję z siebie, być może zachowam relację”. Ucieczka obiecuje: „Jeżeli nie dopuszczę emocji, nie zostanę zraniony”. Walka przekonuje: „Jeśli będę silniejszy i przejmę kontrolę, nikt nie wykorzysta mojej słabości”. Każda z tych strategii zawiera pewną logikę, ale każda może stać się więzieniem, gdy jest stosowana automatycznie.
Zmiana zaczyna się od dostrzeżenia, że widoczne zachowanie nie jest całym problemem. Pod nim znajduje się emocja, schemat, potrzeba i wcześniejsze doświadczenie. Kiedy cały proces staje się rozpoznawalny, człowiek nie musi już wybierać wyłącznie między podporządkowaniem, zniknięciem i walką.
Może pozostać w kontakcie ze sobą, sprawdzić rzeczywistość, zakomunikować potrzebę i podjąć decyzję, która chroni go bez powtarzania dawnego wzorca.
Konsultacje online
Potrzebujesz wsparcia?
Zobacz aktualne wolne terminy konsultacji psychologicznej online i wybierz dogodny termin kontaktu.
Bibliografia
International Society of Schema Therapy – Schema Therapy Central Concepts
Schema Therapy Institute – Schema Modes
Edwards D.J.A. – Using Schema Modes for Case Conceptualization in Schema Therapy
Young J.E., Klosko J.S., Weishaar M.E., Schema Therapy: A Practitioner’s Guide, Guilford Press.
Arntz A., Jacob G., Schema Therapy in Practice: An Introductory Guide to the Schema Mode Approach, Wiley-Blackwell.